środa, 1 lutego 2012

kawowo...

...naprawdę nie ma miejsca,
w którym nie mogłabym wypić kawy...
-
dlatego czasem piję ją w pięknych okolicznościach :)

...na wydmach...

...nad rzeczką...

...w deszczu...

...przy nocnym ognisku...

...w samym sercu lasu...

13 komentarzy:

  1. Też tak uwielbiam :).
    Lecę zrobić sobie kawkę :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super zdjęcia, wspaniała sesja, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. ja herbatkę tak bym mogła pić, wszędzie i zawsze:)

    OdpowiedzUsuń
  4. za kawą nie przepadam...
    ale herbatki chętnie bym się napiła w takich okolicznościach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. o ja:) Pięknie, to taki kawosz z Ciebie:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo tu u Ciebie artystycznie-lubię tak :):)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kawa w takich miejscach na pewno smakuje lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. kawa - uwielbiam
    zapraszam do siebie:
    http://zmasasolnanaty.blogspot.com/
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  9. Kawę uwielbiam od zawsze:)Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  10. kawa w tak pieknych okolicznosciach przyrody zaprawde musi smakowac wybornie

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja lubię kawkę w zaciszu domowym, nie tam gdzieś pod płotem. Jedyne niestosowne miejsce jakie dla niej znam, to pobliże klawiatury komputera, bo zawsze się małpa trochę rozleje i chlapnie w klawisze. Ta sama kawa każdego dnia smakuje trochę inaczej i nie wiem z czego to wynika, jaka jest Wasza teoria na ten temat? No bo dlaczego jednego dnia jest apetyczna z aromatyczna nutą śmietanki a grugiego (ta samiutka), bez wyrazu, płaska z ledwo wyczuwalnym czymś białym? Codziennie to zgłębiam i do niczego nie doszłam. Czy Wasze kawy też są (do)tknięte tym syndromem?

    OdpowiedzUsuń