piątek, 19 listopada 2010

wszystko zmienia barwę na zielono

...jakoś tak...bo zrobiło się pogodniej...
już za 5 dni, będę siedziała z siostrunią w londynie
popijając kawkę.
...
nie piszę ostatnio, bo zajęta jestem wykańczaniem 28 prezentów
(tradycję mamy taką by dawać sobie tyle prezentów ile minęło lat:)
...
rok bez siostry to dłuuuuugo. tęsknienia czasem takie niewypowiedziane...
więc jakaś taka mnie radość ogarnia na ten wspólny czas.


9 komentarzy:

  1. śliczne, każde inne
    pierwsze najweselsze

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne :)widzę, że nie tylko u mnie dzisiaj zielono :P
    Piękna tradycja z tymi prezentami. Fajnie tak co roku dostawać o jeden więcej :) Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu, zazdroszczę Ci siostry, nigdy nie było mi dane poczuć, jak to jest mieć rodzeństwo. To musi być piękne, mieć kogoś tak bliskiego, nawet w oddaleniu, bo Wasze myśli są obok siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. he he, co to będzie jak dobrniecie w okolice 60tki? ;) świetna tradycja, a londynu zazdraszczam!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. ja tez sie nie moge doczekac i tez dokanczam prezenty :) buziaki Siostrun

    OdpowiedzUsuń
  6. aż marzenia o wiośnie się budzą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ślicznie i wiosennie:-)
    Fajna tradycja z tą ilością prezentów:-)
    Trochę trudniej będzie chyba gdzieś tak koło 80-dziesiątki;-)))
    Buziaki.
    I udanego wyjazdu.

    OdpowiedzUsuń