piątek, 16 kwietnia 2010

...motylki...

uwielbiam wszystkie latacze.
na ostatnim polnym spacerze podglądałam pierwsze motylki...
postanowiłam obmotylkować podkładeczki
...
na spacerku spotkałam też tego napakowanego gościa:
warto pocałować, czy nie?

14 komentarzy:

  1. o jaki słodki, zaspany Pan ropuch :-) na księcia to on mi chyba jednak nie wygląda ;-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Przecudnej urody te motylki. (: Jednak Pan ropuch nie zdoła skruszyć mojego serca i na zawsze pozostanie ropuchem. ((:

    OdpowiedzUsuń
  3. Bałabym się pocałunku... Co gdybym po nim wyglądała podobnie? ;-)
    Motylki pełne wiosennego uroku :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz swój styl!!!Bardzo lubie oglądać twoje prace!!!Są świetne!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. podkładeczki piękne, a żab się bardzo...boję!!!
    buziaki Aniu:* pięknego weekendu

    OdpowiedzUsuń
  6. piękne motylkowe podkładeczki :) A żab mało przystojny jest jakiś taki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super podkładki! Całuj, całuj, w razie czego wymienisz na lepszy model:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Urocze podkładki, napakowany facet już nie tak bardzo uroczy chociaż wygląda na sympatycznego ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko kochana !! za skarby bym tez żaby nie pocałowała nawet jeśli to książę Kuwejtu :PP
    A podkładeczki z motylkami są piekne :)
    całusy :**

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja kurczę gdyby mi ten pan zaproponował takie podkładeczki to może....uffff, brrr.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak Ty to robisz,że każdy wzór pasuje do Twoich podkładeczek :)

    OdpowiedzUsuń
  12. I ja te latacze uwielbiam :) Motylkowe podkładki świetne... :)A Pan Żab to hmm... Uroczy gość... tak na swój sposób ;)

    Pozdrawiam serdecznie... :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten niebieski jest taki energetyczny!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń