czwartek, 19 listopada 2009

moje nieumiejętności...

...pierwszy kwiatek filcowany na mokro, drugi filcowany na sucho...
mój pierwszy raz z broszkami kwiatkowymi...
i wiem, że nie jest to moja mocna strona;) ale nie byłabym sobą, gdybym nie chciała spróbować.
i tak będę je nosić z dumą;)

8 komentarzy:

  1. bardzo ładnie jak na pierwszy raz :) niebieski super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten niebieski jest cudny, czerwony też, ale niebieski ma dodatkowy plus za kolor :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. O retyyyy, jakie CUDOWNE! Ten czerwony - taki intensywny, ze aż się go chce w klapę kołnierza wpiąć...

    OdpowiedzUsuń
  4. rewelacja... ale szczerze? to czerwony jest rewelacyjny!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. :) a mi się podobają:) oba:) a co to to coś co jest w pierwszym wpięte?;)

    OdpowiedzUsuń
  6. no a u Ani jak zwykle...czytam w tytule, że coś nie tak, że nie wyszło, wchodzę, oglądam i ...zielenieję z zazdrości:P Żeby mnie tak wychodziło, jak Tobie nie wychodzi...;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie czerwony wpadł w oko 8)
    Nie ukrywam do filcaków masz też talent!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. ależ! ja się nie zgadzam! czerwony wyszedł piękny! ja tam stosuję technikę mieszaną,na morko kiepsko mi wychodzi to zaczynam igłami (kształt) potem na mokro i wykańczam.najważniejsze to obciąż wystające kłaki na koniec-to naprawdę o wiele poprawia ogólny wygląd
    :)

    OdpowiedzUsuń