środa, 7 października 2009

wieczorne prace domowe

ania szyjąca po zmroku:)
małe conieco dla kogoś miłego...
i jeszcze:
pisałam, że miśków będzie więcej;)
i jeszcze więcej...
w kolejnych odsłonach.

13 komentarzy:

  1. Ja też szyłam po nocy, tylko że w rękach, po cichutku.

    Cudne misiaki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam!Uroczo tu u Ciebie:-)Miło spędziłam czas...Gratuluję talentu...Śliczne podkładeczki. POZDRAWIAM SERDECZNIE!

    OdpowiedzUsuń
  3. słodziakowe miśki :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Joj!! Jakie słodziaki!!
    Jak już moje pogibane czasowo życie wróci do normy, to chyba popełnię plagiat ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawet nie wiesz, Aneczko, jak ja lubię ten widok... Wieczór, cisza i delikatne światło maszynowej lampki, ten uspokajający turkot...
    No cóż, może jeszcze kiedyś znajdę dość czasu, by ponownie zasiąść przy mojej maszynie-staruszce.
    A misiaki - słodziaki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana Misiaki są cudowne. Cały czas podziwiam Twój talent...może i ja kiedyś naucze się szyć...Buziak :)

    OdpowiedzUsuń
  7. misie cudowne.... takie milusie do przytulania :)

    OdpowiedzUsuń
  8. misiolandia:) lecz czemu misiaczki takie zamyślone?;) pozdrówcia

    OdpowiedzUsuń