sobota, 19 września 2009

ślub aluni...


...największą dziwnością moich przyjaciółek jest proszenie mnie o świadkowanie na ślubie...
to oczywiście bardzo miłe...ale za każdym razem zaskakujące...
ja zupełnie nie umiem się dobrze prezentować:)
jestem typowym niedbaluchem i pulpecikiem.
nie umiem się dobrze ubrać i dobrze uczesać.
na myśl o kosmetyczce mnie wzdryga o fryzjerze... podobnie (choć fryzjera przerobiłam już 2 razy w swoim życiu)
nie umiem się "zrobić" na bóstwo, na elegancko, na ślicznie.
Ich ślubnego dnia na pewno wyskoczy mi pryszczol na środku twarzy, włosy na ślubie sklapną, sukienka się wygniecie a w rajstopkach się zrobi dziura...
tak już mam.
a mimo to...dziś kolejny raz świadkuję........stresuję się, prawda?

alunia poprosiła mnie o rozjaśnienie swojej kreacji biżuterią z wełny czesankowej...
powstały więc kłębuszki białe.
proste.
takie na rączkę:


takie na uszy:
na swój ślub pójdę w koszuli flanelowej.
to już postanowione:)

p.s. nie wiem czy kiedykolwiek to przeczytacie alu i tomku...
życzę wam cudownego dnia dzisiejszego.
i jeszcze... pięknego życia...
we dwoje...i we troje:)

11 komentarzy:

  1. to, co napisałaś o sobie jest mega urocze! :)

    napewno będziesz prezentować się lepiej niż sądzisz...

    zestaw kojarzy mi się z małymi śnieżnymi kuleczkami :>

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam smaczniejsze skojarzenia z watą cukrową;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu napisałaś o sobie...ach...też tak mam kropka w kropkę...identycznie...:D
    a kłębuszki wspaniałe :)Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ śliczną ślubną biżuterię stworzyłaś...ach, cała Twoja twórczość pokazuje, jakie masz wspaniałe wnętrze...co tam prezencja!

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu kochana myślę, ze nie jest tak źle jak myślisz ;)aczkolwiek usmiechnęłam sie jak to przeczytałam bo tak fajnie piszesz bez owijania w bawełnę :)) a propos owijania to pięknie "owinęłaś" tą czesankę ;) wygląda jak śnieżna kuleczka, ślicznie, tak po prostu !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczna ta biżuteria.
    Co do Twojego świadkowania, masz wspaniałych przyjaciół, którzy nie zwracają uwagi na wygląd (co do którego chyba przesadzasz)tylko na Twoje serce :) To piękne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Robisz przepiękne rzeczy;) Pozdrawiam, Ewa

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu nie przesadzaj, ja też chciałam iść w koszuli flanelowej do ślubu ;-) też zawsz mam dokładnie ten sam problem.
    Jakaś WAŻNA UROCZYSTOŚĆ, a mnie wyskakuje pryszcz na samymśrodku jestestwa, włosy mozolnie układane klapną jak nic, dziura w pończosze od powstaje samego myślenia o tym, żeby się nie zrobiła i jeszcze potknę się przy wejściu....
    Ale gdybym na swój ślub dostała taaaaaką fajoską biżuterię to bym pewnie w tej flaneli poszła ;-)

    Pozdrawiam cieplutko i gratuluję poczucia humoru

    OdpowiedzUsuń
  9. No i jak tam ?!?! Przeżyłaś ?! Mam nadzieje że bez dziur w rajstopach i pryszczu na nosie ;P
    Pozdarwiam
    Darya

    OdpowiedzUsuń