poniedziałek, 3 sierpnia 2009

...

mój kieszonkowiec. uszyłam go sobie kiedyś bo mi nie starczało miejsca na biurku na moje przydasie- i spełnia swoją funkcję:






a to jedna z moich bardzo nieśmiałych pierwszych aplikacji, jeszcze nie czułam swojej maszyny i byłam zastrachana przyciskając pedał;)
ta poszewka na poduszkę istnieje nadal, i wciąż jest moją ulubioną...



niebności znowu się zalęgły:



i jeszcze jedna wersja kolorystyczna świeczek.
jak morskie jakieś opowieści...

7 komentarzy:

  1. Aniu...takie niebiański cudności prezentujesz, że nie mogę oczu oderwać ...urocze :)
    ...a kolorki świeć przecudne...ach...

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne rzeczy robisz, w kieszonkach i aniołkach zakochałam się :-)))))
    Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Bajeczne to wszystko .. ech bajeczne ... !!!

    Kieszonkowiec boski, a pierwsze aplikacje wcale nie wyglądają na pierwsze - cudne są !!!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. jesteś genialna w tym co robisz i dlatego dostajesz odemnie wyróznienie...zapraszam do mnie po odbiór!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku jaki cudowny organizer!!!! A te aniołki!!! Rewelacja! Podziwiam. Czy te świeczki sama robisz?

    OdpowiedzUsuń
  6. tak tak... świeczki robię sama :)
    uwielbiam świeczki, więc mam ich zawsze dużo.
    nigdy nie wyrzucam wosku, zawsze go zbieram do pudełeczka...a potem...
    robię wielkie przetapianie:)
    ponieważ uwielbiam paseczki, to zwykle robię pasiaki, lubię się bawić kolorami.
    zwykle kupuję najtańsze świeczuszki powleczone czerwonym, żółtym i niebieskim woskiem i mieszam je, z parafiną, z innymi resztkami... i tak jakoś;)

    OdpowiedzUsuń
  7. dwa w jednym ... przyjemne dla oka i praktyczne w użytku - świetny pomysł !!!

    OdpowiedzUsuń