wtorek, 7 lipca 2009

tęczowe podkładeczki

...jakoś mi się tak smutno dziś zrobiło...
pomyślałam więc, że kolorkami się rozweselę.
i rzeczywiście jakby lepiej.




ostatnio robię porządki w szafie. po wprowadzeniu się zbyszka mam o jedną półkę mniej (a miałam tylko cztery!)
pocięłam ukochaną spódnicę, i bluzki, i spodnie od pidżamy, w których nie chodziłam. od czasu do czasu jestem bezlitosna dla moich. ale chyba na złe im to nie wychodzi ;)
cały czas wykorzystuję też pofarbowane przez siebie tkaniny.
to jest fantastyczne!
jak pomyślę o tym, że przez prawie rok po kupieniu maszyny jej nie używałam (wmawiałam sobie, że już nie potrafię szyć) to...........................o zgrozo!
przecież ja to po prostu uwielbiam!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz