sobota, 6 czerwca 2009

małe conieco


jeszcze wam nie mówiłam, że osiągnęłam mistrzostwo w kilku dziedzinach życia...
i produkcja tęczowych galaretek jest na pewno jedną z nich :)

dziś skończyłam kurs terapii zajęciowej więc troszkę mogę poszaleć!

2 komentarze:

  1. O, przemielone kopyta, kości i rogi, potraktowane kwasem solnym i ługiem. I dla zaostrzenia apetytu - barwniczek!

    OdpowiedzUsuń
  2. ymm... to ja pogratuluje skończenia kursu :)

    OdpowiedzUsuń